,, (...) boli mnie serce, łeb pęka, weź mnie...'' 2010-03-14 21:49:27

Ide miastem, pada jakiś śnieg. Albo nie, nie wiem, moze mi sie wydaje. Trzymam go za ręke, chociaż tak naprawde to chyba on trzyma mnie. Nie robi mi to zadnej roznicy i tak mysle, o tym jak ON jest daleko. Nie nie nie, wiem tak nie powinno byc, nie mozna obdarzyc kogos taką obojetnoscia, na milośc ktora probuje mi dac kazdego dnia.

Przyjezdzam tu i sie usmiecham. Pod nosem, sama do siebie. Ludzie patrza na mnie jak na wariatke, ale nie obchodzi mnie to. Nie zobacze go w tym tygodniu, nie zobacze, nie, ale sam fakt. To miasto... jego miasto? Sam fakt bycia tu, gdzie on jest kazdego dnia, wzbudza we mnie milion pozytywnych uczyc, ktore ostatnio gdzies zgubilam. Wytrzymac ten tydzien, lub dwa, a pozniej go zobaczyc, warto czekac, prawda?

Mijają 3 tygodnie, a ja nie wiem, co sie ze mna dzieje i jak temu zaradzic. Garscie tabletek uspokajajacych pozwalaja mi codziennie spotykac sie z ludzmi i nie rzygac na ich widok. Nie moge spac, otumanione ciało nie pozwala mi siedziec, musze sie polozyc, musze isc spac. Nie mam sily mowic, ciesze sie na nadchodzacy sen, pierwszy od tygodnia. Klade sie, ale umysl nie spi. Cialo ogluszone antydepresantem nie ma sily dalej funkcjonowac, ale umysl nie spi. Slysze wokol miliony glosow, ktore szepczą o wszytskim tym, o czym wlasnie usiluje zapomniec. Fizycznosc toczy walke z psychiką. W koncu zasypiam, nie na dlugo. Wiem, ze obudze sie tysiace razy, by choc chwile o nim pomyslec. Wstaje nowy dzień.

Zostaly mi dwie godziny, dwie godziny z nim, po ktorych nie zobacze go juz nigdy. Nie wiem nawet kiedy nadejda, moze przed swietami? Calkiem mozliwe, ale to nie zalezy ode mnie. Teraz mam na co czekac, wiem ze jeszcze go zobacze, a mimo to jest tak cholernie ciezko. Moze byloby lepiej, gdybym zobaczyla go pozniej, po swietach. Dluzej mialabym powod, zeby czekac, czekac i czekac. Ale z drugiej storny tesknie, spiesze sie by go zobaczyc, jednoczesnie odsuwajac ten moment, by jak najdluzej miec na co czekac.

Co mnie w nim urzeklo? To, ze w zyciu kochalam raz. Raz, przez tyle lat. Zylam w pewnosci ze juz nigdy nic takiego mnie nie spotka, a kiedy zobaczylam go po raz pierwszy, to jego rzucone w biegu "poczekaj chwile", szczery promienny usmiech, ogormne oczy i silne dlonie. Ten blysk w oku, kiedy robi cos tylko po to, zeby mnie zdenerwowac kiedy mowie, ze jestem zmeczona i na nic nie mam ochoty... I ton glosu, ktory zmienia sie za kazdym razem , kiedy kladzie swoje dlonie na moje, a ja nie zabieram ich, udając, ze kompletnie tego nie zauwazam i z calkowitym skupienie slucham , jak probuje pokazac mi w jaki sposob zrobic tę banalną rzecz, która nie wyszla mi przeciez po raz setny, a to takie proste...

' do pałacu księżniczko ' ....

Nie moge jesc, nie mgoe spac, nie moge przestac myslec. Trzęsą mi się ręce, kręci się w głowie. A przeciez wiem, ze zostaly mi dwie godziny... Co bedzie, kiedy mina? Kiedy nie zostanie juz nic? Swiadomosc otwarcie mowi, ze on mnie nie zatrzyma. A cichy glos nadziei odzywa sie, by o niej nie zapominac. Po raz kolejny uśmierce ją tabletkami. Czas na pozbawiony uczuc sen.

skomentuj (4)

Za oknem deszcz, a ty marzysz o tęczy. 2009-11-09 20:25:00

Stracilam umiejetnosc pisania. Wyrazania swoich uczuc w jakikolwiek sposob, nie umiem ich opisac. One sa, ale takie niepoukladane, pelne i puste zarazem. Jesli wiecie o co mi chodzi... Boje sie. Okropnie sie boje. Nie wiem dlaczego, ale ciemnosc mnie przeraza. Nie moge spac przez to. Dzis zasnelam tylko na 2h bo bylam juz wykonczona tym siedzeniem, ale za kazdym razem gdy gasilam swiatlo, jakos nie moglam spac. To chore. Przez to caly dzien zylam  w letargu i gdyby nie 6 kaw, ktore wypilam, pewnie zasnelabym na lawce. Nie moge patrzec juz na ksiazki. Nauczyciele maja nas za masyzny, ktore mzona zaprogramowac i wsytzkiego sie anucza i zdaza i nie wazne, ze mamy 15 sprawdzianow w ciagu jednego tygodnia. Jak wiec widac u mnie nci nowego. Tylko ten strach w nocy... prosze, niech ktos go zabierze. Tak bardzo nie chce sie juz bac...


' Ty nie wiesz, jak trudno pustym miastem iść,
Z dalekich komet czapkę szyć,
Jesiennym wiatrem gnanym być,
Przepraszam za naszych pól bitewnych kurz,
Za słowa tnące tak jak nóż,
Za kilka tych jesiennych burz.'

skomentuj (0)

"Możesz wychylić do dna nawet litra,a jednak,nie odnajdziesz szczęścia w dużych cyckach bez serca." 2009-10-13 22:36:04

Nie wiem, ogladala ktoras z was dzisiaj program na jedynce jakos po 17? nie pamietam wlasnie nazwy ale to cos z tych w rodzaju na celowniku, czy uwaga. Bylo o blogach dziewczyn i ogolnie odchudzaniu prowadzacym do anoreksji. Wszytsko oczywiscie przedstaiowne w jak najgorszym swietle i poparte wypowiedziami dziewczyn, ktore byly miedzy nami, a teraz siedza w jakims tam osrodku kolo wroclawia, ktory tez pokazywali. Wszystko to mialo na celu, jak powiedzieli: "ukazanie problemu anorekcji w polsce i przkeonanie rządu polskiego  do podjecia działan majacych na celu zakazanie prowadzenia tego typu blogow i stron,  zamkniecie istniejacych i blokadę zakladania ich w przyszlosci" , czy cos w tym rodzaju. No nie wiem co wy na to, ale mnie to bardzo zbulwersowalo. Zreszta bulwersuja mnie kazde tego typu wypowiedzi. Ale o wlasnie, zapomnialabym. Pokazali dokaldnie storne ze "spisem motylkow". Adresy zapisanych tam blogow od gory do dolu, linki po bokach i teksty autorki O.o Pokazywali zdjecia z blogow i notki. No co jak co, ale mnie to strasznie ruszylo. Oczywiscie w ten negatywny sposob. Ah.

Co u mnie? Szkola. Nauka. Duzo pracy. Ostatnie dni nie wyrozniaja sie niczym specjalnym, a odrozniam je w zasadzie dzieki kolejnym sprawdzianom, na ktore probuje sie ogarnac z nauka. Ciezko, ciezko w tym tygodniu. Nie wiem jak przez 3 tyg sie nic nie robi, tak potem zbiera sie za wszystko na jeden i czlowiek nie ma czasu usiasc na dupie. Za to weekend (pierwszy od czasu zakonczenia wakacji), zapowiada sie imprezowo i rozrywkowo, wiec czekam na niego, a czas plynie przez to jakby chcial, a nie mogl.No coz, to juz tak zwyczajowo. Dieta dieta dieta i cwiczenia, tego sie trzymam, a bynajmniej porobuje. No bo to roznie bywa, czasem padam na twarz i zasypiam wiec nie cwicze, ale staram sie.

Bylam dzisiaj w kinie  z kolezanka na "galeriankach". Ogladalyscie? Tak ogolnie to film mi sie nawet podobal, chociaz uwazam, ze za bardzo chcieli pokazac ten problem i przegieli w kilku momentach. No bo bez przesady, dziewczyny nie zabijaja sie o to, ktora ma lepsza komorke. Moze faktycznie co niektorzy maja jakis kompleks na zasadzie "musze byc najlepszy", ale no nie przesadzajmy... Tak czy inaczej film mysle warty obejrzenia. I tak wracajac do domu sie zastanawialam, moglybyscie tak? Seks za kase, albo ciuchy? Czy cos na tej zasadzie? No moze dziwne pytanie, ale tak mi sie nasunelo z czystej, naturalnej ciekawosci ludzkiej.

***
Wyopbrazcie sobie, prosze, taka sytuacje: idziecie na naprawde duza impreze ze znajomymi i  wiecie, ze bedzie tam wasz byly ze swoja nowa dziecwyzna. Kiedys was bardzo zle potraktowal i skrzywdzil, a teraz chcecie pokazac mu co stracil i traci kazdego dnia, przez to ze tak was potraktowal. No po rpostu chcecie mu pokazac jakie jestescie wspaniale. Jakies pomysly jak to zrobic? Co do wygladu, zachowania ? Olac go, czy wlasnie wrecz przecieznier krecic sie niedaleko, zeby sobie mogl popatrzec co stracil? No nie wiem, mam nadzieje ze rozumiecie. Bo wlasnie w takiej sytuacji jestem, a powiem ze zbyt pewna siebie to ja nie jestem... A chce jakos pokazac mu, ze tyle przez niego cierpialam, a teraz niech on zobaczy co mogl miec no i nie wiem jak sie za to zabrac...

skomentuj (2)

Znienawidźcie mnie. 2009-09-29 21:06:38

Własciwie nie wiem nawet, co mam napisac.
Siedze, patrze na klawiature, slucham muzyki i nie wiem.
Nienawidze siebie za to, ze tyle nie pisalam, ze zniknelam, ze mnie nie bylo. Mialam tu przyjaciol, wiecie? Kazda z was pewnie ma. I odeszlam. Tak po prostu. I zdecydowanie mowie - macie prawo mnie za to nienaiwdzic. I nie pisac i sie nie odzywac. Ja wiem i rozumiem i sama tak wlasnie o sobie mysle.
Co mnie sklonilo, zeby sie w koncu odezwac? No coz, to absurdalne, ale zakupy.
Nie bede sie rozpisywala, co do tego, co robilam przez caly rok i co sie dzialo, nie o to chodzi, zeby wrocic i zarzucac was swoimi problemami i wewnetrznymi przemysleniami. Chce powiedziec tylko tyle, ze nie moze byc tak jak jest.
Szlam ulica, wracalam do domu i nagle sie rozplakalam. Tak po prostu. Pomyslalam o ludziach, ktorzy mnie otaczaja, o dziewcyznach w szkole, tych na ulicy. I rozplakalam sie, bo pomyslalam o mojej mamie, ktora jest sama. Ktora oddaje mi tak wiele, wszystko, co ma. Pracuje dodtakowo i nic nie wydaje na siebie, bo chce zebym chociaz w czesci mogla dorownac dziewczynom z mojego otoczenia, tym ktore maja pieniadze, sa zawsze pieknie i modnie ubrane, zadbane i wyjatkowe, zebym nie czula roznicy wynikajacej z mojego pochodzenia. Zeby moje mala miasteczko rodzinne nie bylo źrodlem kompleksow. Ale co z tego? Ja wydaje te pieniadze na pierdoly. Chodze na silownie, za ktora place ogromne sumy jak na to, ile mam w ogole. I co z tego, ze chodze bo chce schudnac, kiedy jednoczescie wydaje pieniadze na jedzenie, slodycze i tym podobne? I to na co mam tak ciezko pracuje i wszystko oddaje swojej ukochanej coreczce, ja marnuje jak jakas nadęta, egoistyczna idiotka?! Nawet nie mzoe byc ze mnie dumna. A wiecie dlaczego? Bo jestem brzydka. I glupia. I szkoda mi jej, bo ma kogos takiego jak ja, a powinna miec corke najmadrzejsza i najpiekniejsza, ktora przynosic jej bedzie wylacznie powody do dumy i radosci. Bo na to zasluguje, bo chociaz sie klocimy, jest wspaniala, a ja w zaden sposob nie zalsuguje na to zeby miec kogos takiego...
I wiecie co? Ona od dawna mowila, ze chcialaby miec corke, szczupla i piekna. Tyel razy w rozmowach slyszlam do niej jaka byla zgrabna, kiedy byla w moim wieku. Ze wszytkie ciuszki na niej ladnie lezaly i nic nie odstawalo. Tyle razy mowila widzac naprawde swietnego chlopaka, do mnie czy do swoich kolezanek: "chcialabym zeby moja A. przyprowadzila kogos takiego do domu. A ona nikogo nie ma i wiecznie jest sama." I mimo, ze slyszlam to tysiace razy, nigdy nie myslalam o tym jako o pewnego rodzaju, moze nawet nieswiadomych z jej strony, informacji dla mnie. Swojego rodzaju zalu, czy rozczarowania.
Szlam tak dzisiaj o domu i myslalam o tym wszystkim. I wiecie co? Doszlam do wniosku, ze swoje zycie moge marnowac, jesli chce. Moge niszczyc siebie, tyc dalej tak jak to robie przez ostatni rok. Byc glupia, brzydka i samotna. Ale nie mam prawa robic tego JEJ.  I przysiegam, ze zrobilo mi sie jej tak szkoda, tak zal i poczulam taka nienawisc za to wszystko do siebie, ze szlam i plakalam. I wiem, ze to bylo potrzebne, i ze teraz bedzie inaczej. Musze przestac myslec o sobie, a zaczac myslec o niej. Chce byc dla niej, tym o kim zawsze marzyla, corka idelana, godna takiej wspanialej matki. Tak wiele mi daje, a ja biore i wszystko marnuje. Ale teraz bedzie inaczej, wiecie? Sprawie, ze wreszcie bedzie mogla byc dumna. I szczesliwa.

skomentuj (2)

tylko slowa zostaly... 2009-03-29 23:02:29

  sama.
sama.
   sama.
sama.

zjada mnie samotnosc.
pustka mnie przepelnia.
a przeciez nic sie nie zmienilo.


czuje sie jakbym byla poza swiatem, jakby wszyscy byli TAM, a ja TU.
pusto.
pierwszy raz od bardzo bardzo bardzo dawna, az tak bardzo pusto...

skomentuj (3)

Strona

Strona główna
O mnie

Odwiedzam

...:::Motylki:::...
*Mrówka
*szpetot17
*la-sepultura
*lilu-la
*Feel-the-beat
*morfina
*nicole92s
*dziennik-znadzieja
*my motylki
*patANA
*Spis Motylków
*anaperfection

...::::::...
*everything-comes-if-you-want
*nonamein.net

Archiwum

2010
marzec
2009
listopad
październik
wrzesień
marzec
styczeń
2008
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj



Obsessed about PERFECTION.


Być chuda jak modelka, być chuda jak w gazecie, być chuda jak ta lala, być chuda jak aktorka, być chuda do rzygania, być chuda do omdlenia, być chuda byś mnie chciał... <3


 STOP EATING !!!